Nie mam najmniejszego zamiaru gasić światła. Tak z wrodzonej przekory i dlatego, że coraz bardziej nie mogę ścierpieć tego zielonego otumanienia. Wymyślili sobie globalne ocieplenie, wymyślili ochronę jakiejś prowincjonalnej rzeczki i mnóstwo innych rzeczy, które tłum łyka, jak dziwka wytrysk.
Z tego, że świat na godzinę pogrąży się w ciemnocie, ups, ciemności, nie wyniknie żadna oszczędność. Elektrownie i tak wyprodukują tyle samo energii; co najwyżej odbiorcy zaoszczędzą kilka groszy, co pewnie pozwoli światu w cudowny sposób wyjść z kryzysu (kolejny totem, przed którym tłum pada na twarz).
Będzie tylko piękny (?) symbol, taki nikomu niepotrzebny. Właśnie wpadł mi w oko komentarz pod newsem zamieszczonym przez Szmatę (GW), który pozwolę sobie zacytować:
Tak mi się skojarzyło...
Autor: nikodem_73 28.03.09, 12:31
- Powiedz mi, po co jest ten miś?
- Właśnie, po co?
- Otóż to. Nikt nie wie po co i nie musisz się obawiać, że ktoś zapyta. Wiesz co robi ten miś? On odpowiada żywotnym potrzebom całego społeczeństwa To jest miś na skalę naszych możliwości. Ty wiesz co my robimy tym misiem? My otwieramy oczy niedowiarkom. Patrzcie - mówimy - to jest nasze, przez nas wykonane, i to nie jest nasze ostatnie słowo!
Wiem, dużo jadu i piany w tym, co napisałem, ale cóż. Fatalny dzień mam dziś i muszę jakoś odreagować.
O godzinie 11:00 rozpoczęła się kolejna blokada Augustowa, oczywiście z obwodnicą w tle. Dopiero jakąś godzinę temu dotarło do mnie, jak jest cicho. Normalnie nie zwraca się na to uwagi; szum silników jest odfiltrowany, przechodzi do tła. Teraz dopiero czuję, że ustało jakieś takie podenerwowanie spowodowane tym szumem (kto mieszka lub często przebywa w pobliżu ruchliwej drogi, wie o co chodzi). Nie sądziłem, że cisza może tak smakować.
Przydałaby się taka blokada na jakąś dobę lub dwie, czy nawet tydzień. Miasto odetchnie, przejście w Budzisku się zakorkuje, firmy zaczną liczyć straty spowodowane opóźnieniem i nagle okaże się, że wcale nie ma aż takich przeszkód w budowie drogi. Że te niby chronione tereny wcale nie są tak cenne, jak krzyczą zieloni. Że budowa nie zagraża środowisku aż tak bardzo, jak straszą. Prace ruszą, a "obrońcom przyrody" zatka się pyski i pozostaną w swoich gettach, wzywając do zaorania dróg i likwidacji przemysłu.
Ech, rozmarzyłem się w tej ciszy...
Zdawałoby się, że kto jak kto, ale mieszkańcy Augustowa pójdą do urn w sile przynajmniej 60%. Wiem, że wynikiem samym w sobie Bruksela mogłaby podetrzeć swoją niebieską dupę, ale swój głos w referendum oddałem, jako małą cegiełkę do vox populi, na który możnaby się w przyszłości powoływać. Tymczasem co? [imituje_ustami_odgłos_pierdzenia] Ot i tyle. Zupełnie jak cała ta zielona hołota. Tacy chętni do krzyku, a kiedy dostają do ręki coś poza protestowaniem, jakieś inne narzędzie wyrażania nacisku, olewają to. Daj chłopu zegarek, a kłonicą go będzie nakręcał.
Sercem całym popieram organizacje ekologiczne, które tak dzielnie opóźniają budowę obwodnicy Augustowa i Suwałk. Jeśli kiedyś rzeczywiście pieprznie, to zmiecie kawał miasta zamiast cennej połaci bagna.
"Z wyrazami szczerej niewdzięczności
dla skurwysynów nie mamy litości"
O, właśnie, a i cel szczytny. Nigdy nie sądziłem, że tak się zaangażuję w jakąś akcję, ale ostatecznie jest to sprawa, która dotyczy mnie bezpośrednio.
Czas chyba podgrzać nieco nastroje przed środową decyzją Komisji Europejskiej w sprawie wiadomej. Jako że ja tylko jestem małym żuczkiem i brak mi wykształcenia (tudzież rozległej wiedzy na temat), jakim legitymują się ekolodzy, zamiast mówić samemu, że zieloni nie mają racji, a naród uległ nieuzasadnionej histerii (ja dodałbym jeszcze, że histerii skupionej wokół "GW' i stale przez ten organ podgrzewanej demagogicznymi artykułami, ale zmilczę na razie), pozwolę sobie zacytować kogoś, kto zna się na rzeczy:
Prawda, augustowski "Przegląd Powiatowy" to nie organ rangi ogólnopolskiej, ale tym bardziej warto jego zawartość przedstawić, bo przeciętny obrońca bagien, co to jeszcze niedawno nie miał pojęcia, gdzie te bagna leżą, w swoim kiosku tego nie znajdzie -- za daleko stąd mieszka, i może dlatego tak łatwo przychodzi mu "wiedzieć lepiej". Ciekawe, jakie to naukowe argumenty padną poniżej i zdemaskują ignorancję tego wroga dzikiej przyrody.
Wiem, że jestem w mniejszości i pewnie nie mam racji. Racje mają ci, którzy tu nie mieszkali, nie byli, część pewnie nie byłaby w stanie pokazać na mapie Rospudy czy nawet Augustowa -- ale jest ich dużo i głośno krzyczą. Oni poza tym mają cel: ratowanie.
Moja dziewczyna kadego dnia w drodze do pracy przecina ulicę, na której co jakiś czas jest wypadek. Ja każdego tygodnia jeżdżę do Suwałk drogą, na której mniej-więcej rok temu autobus wjechał na nieoświetlonego TIRa. Miałem jechać tym autobusem. Miałem usiąść po prawej stronie, w trzecim lub czwartym rzędzie, bo zawsze tak siadałem. W piątym rzędzie siedział koleś, który wtedy zginął -- jako jedyny spośród pasażerów -- a ja od tej pory zawsze siadam z tyłu i zastanawiam się, czy dojadę w jednym kawałku.
Fajnie jeździ się tą trasą kilkunastoletnim maluszkiem: polecam fanom sportów ekstremalnych. Wyprzedza nas ciężarówka, z naprzeciwka druga ładuje się na czołówkę, bo też kogoś wyprzedza. Facet zjeżdża na prawo, żeby uniknąć zderzenia i gówno go obchodzi, że prawą stroną zaliczamy pobocze. W końcu jeśli nie zjedziemy, on nas zgniecie i nawet tego nie poczuje. Jebany władca szosy.
Gdybym nie musiał dziś wyjechać w teren, wziąłbym udział w proteście mieszkańców miasta, ale cóż: protestowali w porze pracy/szkoły, więc telewizja pokaże pewnie garstkę emertytów, którzy mieli czas wyjść. Garść emerytów przeciw przyszłości narodu broniącej przyrody; fajnie to wygląda w mediach
Ja chcę po prostu żyć. Czy ktoś odmówi mi tego prawa?
Kiedy wczoraj przeczytałem w lokalnym organie prasowym, że zapadła wreszcie decyzja o budowie obwodnicy Augustowa, więc skończą się protesty i regularne blokady miasta, pomyślałem sobie: taaa, dopiero się zaczną. Niech tylko zjawią się tu wszyscy ci ekolodzy, antyglobaliści, anarchiści i cholera wie kto jeszcze. Na potwierdzenie mojego proroctwa nie musiałem długo czekać; oto już dziś dostałem link, pod którym kryje się list do prezydenta z prośbą o interwencję. Do tego artykuł w gazeta.pl, z którego dowiaduję się, że już ekolodzy nawołują do protestów, ktoś tam chce przypiąć się do drzewa, ktoś chce postawić nasz kraj przed Europejskim Trybunałem Sprawiedliwości... Tylko czekać, aż zjedzie się tu cały ten disneyland, aby wmawiać mieszkańcom, że mają być dumni z tysięcy ciężarówek napieprzających każdego dnia pod oknami.
Tak się składa, że bywam w Augustowie regularnie. To nie do pomyślenia, żeby uzdrowiskowe miasto trzęsło się od hałasu, bo od kilku lat nie można sensownie poprowadzić obwodnicy. Dziś szedłem chodnikiem wzdłuż tej hałaśliwej trasy i zauważyłem ciemne plamy na płytkach pod drzewami. W pierwszej chwili nie wiedziałem, co to takiego: wyglądało, jakby ktoś rozlał brudną wodę czy coś w tym stylu. Dopiero potem zrozumiałem, że to woda kapiąca z drzew w deszczowe dni; woda z całym tym osadem od spalin. Fajnie: te drzewa nie są chronione, więc mogą sobie usychać. Przy drodze mieszkają ludzie,ale w końcu oni też nie są pod ochroną. Przeciwnie: jeśli nawet ktoś tam się pochoruje, to w końcu co to jest wobec przeludnienia?
Na te wszystkie akcje ktoś już ukuł piękne określenie: ekoterroryzm. Ratowanie i ochrona przyrody, to fajna sprawa, w końcu jesteśmy częścią tej przyrody, ale nie chcę, żeby każda inwestycja była lawirowaniem pomiędzy protestami. A może niedługo jacyś fanatycy zaczną grozić bombami? To już będzie terror nie tylko z nazwy.


